Przeniesienie procesów rekrutacyjnych do sfery wirtualnej wymusiło całkowitą redefinicję pojęcia „dobrego kandydata”. Tradycyjne metody selekcji, oparte na bezpośrednim kontakcie i obserwacji dynamiki interpersonalnej w biurze, straciły na znaczeniu na rzecz twardej weryfikacji samodzielności oraz umiejętności zarządzania własnym czasem. Rekrutacja w modelu zdalnym nie jest jedynie technologiczną nakładką na stare schematy; to zupełnie nowa filozofia pozyskiwania kadr, w której bariery geograficzne przestają istnieć, ale rosną wymagania dotyczące precyzji komunikacji i transparentności ofert.
Skuteczne wyłanianie talentów na odległość zaczyna się na etapie, który wielu rekruterów bagatelizuje: precyzyjnego określenia technicznego i operacyjnego środowiska pracy. Kandydat musi od początku wiedzieć, jakie narzędzia są wykorzystywane, jak wygląda obieg dokumentów i czy firma narzuca sztywne godziny logowania, czy stawia na rozliczanie z efektów.